ARTYKUŁY PRASOWE

Trwają nie kończące się dyskusje również na łamach prasy na temat przekopu. A oto niektóre z nich.

16 czerwca rosyjskie służby graniczne oświadczyły, że od 1 lipca polskie statki turystyczne i pasażerskie nie będą mogły wkraczać na rosyjskie wody terytorialne. Dwa dni później, że zakaz będzie obowiązywał nie od 1 lipca, a od 21 czerwca. Wprawdzie, niemal natychmiast po wymienionej dacie Rosjanie wycofali się z ogłoszonych decyzji, ale do dziś nie wiadomo, kto i na jakiej podstawie podjął w Rosji takie decyzje, a więc także nie wiadomo, czy podobne niespodzianki nie spotkają nas w przyszłości. Zdaniem wielu jedynym sposobem na uniezależnienie się od Rosjan jest wybudowanie po stronie polskiej kanału łączącego Bałtyk z Zalewem Wiślanym. Należy zatem

Willa Joker - Oferta Sylwester 2010

Przekopać Mierzeję

Zalew Wiślany rozciąga się na długości 90 km, z czego 35 km leży po stronie polskiej. Część rosyjska nosi nazwę Zalewu Kaliningradzkiego. Część polska o powierzchni 328 km2 jest trzykrotnie większa od największego polskiego jeziora Śniardwy!

- Jest to "spora woda", umożliwiająca wielogodzinne rejsy o długich halsach. Woda tak spora, że w przypadkach złej widoczności zmuszająca do nauki korzystania z kompasu (może nawet i GPS!). Prawdziwe morskie przedszkole, zwłaszcza że woda słonawa - mówi Jerzy Kuliński, żeglarz i popularyzator żeglowania po Zalewie.
Zdaniem Kulińskiego jest Zalew "akwenem wymagającym znacznie większej czujności niż do której przywykli śródlądowcy. Można się tu sporo nauczyć oraz wdrażać pierwsze nawyki właściwe żegludze morskiej".
Jest przy tym akwenem wokół którego jest mnóstwo ciekawych rzeczy do obejrzenia. Letnie kurorty z dyskotekami (Krynica Morska, Stegna), spokojne, nieco wyludnione miasteczka (Tolkmicko), zabytkowa katedra i planetarium we Fromborku, obóz koncentracyjny Stutthof, latarnia w Krynicy Morskiej, zwodzone mosty nad Szkarpawą i Wisłą Królewiecką, śluzy, przepompownie, Elbląg z najnowocześniejszą... starówką Europy i jedną z najwyższych zjeżdżalni narciarskich na północy Polski czy wreszcie unikat klasy światowej: Kanał Elbląski.

Jak to się dzieje, że największy polski akwen otoczony tak atrakcyjnymi turystycznie terenami nie zapełnia się każdego lata żaglówkami?

Prezent od Stalina

Wbrew pozorom nie jest to pytanie retoryczne. Odpowiedź znana jest od 60 lat. Wtedy to kształtowały się granice Polski. Właściwie należałoby - w tym konkretnym przypadku powiedzieć - kształtowała je wola Stalina. Przez kilka miesięcy trwały przetargi w sprawie przynależności Szczecina i Królewca. Na początku zdawało się, że Królewiec będzie polski. Przez pewien czas urzędował w Królewcu przedstawiciel polskiej administracji morskiej - kpt. Ćwikliński. Ostatecznie jednak Stalin zdecydował o lokalizacji rosyjskiego militarnego przyczółka w tym mieście.
Polacy nieśmiało jeszcze raz próbowali zmienić losy Zalewu. W ramach "wyrównywania granicy" w Bieszczadach, Polska zaproponowała przekazanie terenów wraz ze Starą Pasłęką w zamian za rosyjską część Mierzei Wiślanej wraz z dostępem do Cieśniny Bałtijskiej. Oczywiście, skończyło się tak jak skończyć się musiało: Polacy usłyszeli groźne "niet" - bo przecież istotą istnienia kaliningradzkiej enklawy było wykorzystanie każdej możliwości szachowania wszystkich dookoła. 

Wbrew pozorom upadek Związku Radzieckiego i demokratyczne reformy niewiele w tej materii zmieniły. Zalew nadal jest akwenem zamkniętym dla statków, które chcą wpłynąć do polskich portów. Formalnie możliwy jest ruch jednostek zarejestrowanych pod polską banderą, ale, po pierwsze: formalnie, to nie znaczy faktycznie, a po drugie: kto zainwestuje w rozwój akwenu niedostępnego dla obcokrajowców?

I tu kryje się odpowiedź na pytanie zadane dwa akapity wyżej. Zalew Wiślany to potencjalna bomba turystyczna, ale by spowodować jej eksplozję, trzeba wyciągnąć zawleczkę - czyli otworzyć swobodny dostęp do Zalewu. Można oczywiście negocjować z Rosjanami, tyle że od 15 lat te dyskusje trwają i na razie nie przyniosły żadnych efektów.

Tymczasem niejako w tle zrodził się pomysł rewolucyjnie prosty: należy wykonać kanał łączący Zalew z Bałtykiem po polskiej stronie i w ten sposób uniezależnić się od Rosji.

Wpuścić Rosjan w... ich kanał

Już w 1983 roku prof. Tadeusz Jednorał przedstawił opracowanie zatytułowane "Opracowanie podstaw procesu aktywizacji regionu elbląskiego w aspekcie transportu morsko-rzecznego, rekreacji i rybołówstwa". Jedną z ważniejszych tez opracowania była koncepcja bezpośredniego połączenia kanałem żeglugowym Zalewu Wiślanego z Zatoką Gdańską.

Autor przedstawił kilka lokalizacji ewentualnego kanału, ale większość argumentów przemawiała za okolicami Skowronek. W opracowaniu koncepcji brali udział specjaliści z wielu dziedzin. W rezultacie powstało dość kompletne opracowanie.

Projekt zakłada budowę kanału długości 1.300 metrów, 6 m głębokości, 40 m szerokości w dnie i 80 m szerokości na poziomie wody. Kanał miałby być wyposażony w jedną śluzą o długości 180 m, głębokości 6 m i szerokości 24 m. Średni czas przebycia kanału ma wynosić 20 minut. Nad kanałem ma być zbudowany most zwodzony.
Budowa kanału wymagałaby przerzucenia 1,5 mln m3 ziemi i kolejne 1,1 mln m3 z toru wodnego przez Zalew Wiślany do Elbląga. Koszt budowy szacowany jest na ok. 40 mln dolarów, czyli mniej niż 200 mln zł.
Prof. Jednorał szacuje, iż roczne przychody z opłat, obsługi statków i handlu wyniosłyby co najmniej 30 mln zł. Koszt budowy zwróciłby się więc po siedmiu latach. A jeśli amatorzy wpłynięcia na Zalew mieliby zapłacić za to 30 mln zł, to ileż więcej zostawili by w innych miejscach: w hotelach, restauracjach, portach, marinach - tworząc tym samym nowe miejsca pracy.

No właśnie: kto miałby zarobić na zbudowaniu kanału?

Kto na tym zarobi?

Port Elbląg

Elbląg jest miastem portowym i przemysłowym leżącym na styku dwóch wielkich systemów gospodarczych: Rosji i Unii Europejskiej. I to jedyne podobieństwo między nimi, a przecież na niczym tak łatwo się nie zarabia, jak na nierównościach. Wydaje się, że Elbląg zdał sobie sprawę z tej szansy i kosztem 4,3 mln euro buduje nowy port. Prócz nabrzeża rozładunkowego ma się w nim znaleźć miejsce na statki pasażerskie oraz nowoczesny basen żeglarski. Zasadność tej inwestycji jest możliwa tylko przy założeniu, że dostępność portu będzie gwarantowana.
Żuławy Wiślane
Kanał bezspornie zmniejsza zagrożenie powodziowe na Żuławach. Można powiedzieć, że gdyby w 1983 roku istniał przekop przez Mierzeję uchroniono by Wyspę Nowakowską przed powodzią. Powódź tą spowodowały bowiem niekorzystne wiatry. Najpierw zachodnie wpędziły ogromne masy wody do południowego i południowo-wschodniego Bałtyku, później skręciły na północne i zepchnęły spiętrzone wody do Zatoki Gdańskiej i przez Cieśninę Bałtijską do Zalewu Wiślanego. Nieszczęścia dopełniły wiatry wschodnie, które popędziły masy wody na Wyspę Nowakowską. Warto pamiętać, że w 1983 roku wody podniosły się o 1,55 metra. W 1995 podobny scenariusz wiatrów podniósł poziom wód o 1,62 metra - na szczęście wały jeszcze wtedy wytrzymały napór wody. A przecież przy takim scenariuszu niszczycielskich wiatrów otwarcie wrót spowodowałoby ujście nadmiaru wody do Zatoki.
Nie można zapominać, że obecne ujście Wisły, to także sztuczny kanał. Wybudowano go 150 lat temu, po 40 latach wahań. Decydująca o budowie była powódź, która spowodowała zniszczenia na skalę większą od kosztów budowy Przekopu Wisły.

Ekologia

Możliwość regulacji stanem wód za pomocą śluzy pozwala też na dość precyzyjne regulowanie jej jakości. W ten sposób można sterować nie tylko poziomem wody, ale wielkością jego zasolenia, poziomem zanieczyszczeń, zawiesin, wpływać na migrację konkretnych gatunków ryb...
Warto spojrzeć na parametru projektowanego kanału przez pryzmat Cieśniny Bałtijskiej, które została powiększona do monstrualnych rozmiarów: 400 metrów szerokości i 12 metrów głębokości.

Złoty piasek

Dwa miliony metrów sześciennych złocistego piachu to skarb. Kto bywał na plażach mórz południowych ten wie, że piachu na plaży nigdy nie za dużo. Komu wydaje się, że to argument w stylu przenoszenia Sahary powinno dać do myślenia to, że jedna z najpiękniejszych plaż świata - w Acapulco - jest plażą... sztuczną.

Żeglarstwo

Przygotowując się do pisania tego artykułu przejrzałem wiele stron i witryn tworzonych przez żeglarzy. Owszem tu i ówdzie wspomina się o tym, że płytki Zalew generuje krótką falę, która nie ułatwia pływania, ale generalna ocena jest jednoznaczna: tu powinno latem roić się od żagli! Mariny, czartery, windsurfing wraz z nierozłącznymi usługami turystycznymi to recepta na rozwój regionu nadzalewowego. Przy tym łatwość zamarzania Zalewu czyni z niego znakomite miejsce dla uprawiania sportów zimowych: bojery, narciarstwo, wędkarstwo...

Obronność

Nie znam się na strategii militarnej, ale skoro Rosjanom tak zależy na utrzymaniu kontroli nad Zalewem, to chyba coś w tym jest. Na pewno można osłabić, a nawet wyeliminować tą kontrolę.

Czy na pewno stracą? 

Znane są argumenty środowisk przeciwnych budowie kanału.

Gwałt na naturze

Przekopanie Mierzei jest pogwałceniem naturalnych procesów geologicznych i biologicznych. Jego budowa zmieni m.in. strukturę gatunków ryb i zmieni zasolenie wody. Jeśli przyjąć założenie, że naturalne procesy są z "natury" lepsze, to można by spytać: po co budować wały przeciwpowodziowe - wszak są one wyraźnie skierowane przeciwko naturalnym procesom.

Gdyby takei myślenie obowiązywało nieco wcześniej nie byłoby m.in. Kanału Kilońskiego, Panamskiego, Sueskiego, Falsterbo, Gota, Kanał Piastowskiego, Kanał Jagiellońskiego ani Elbląskiego. Nie byłoby Gdańskiej Głowy, przepompowni w Chłodniewie no i nie byłoby... Żuław.

Zniknie Mierzeja...

Argument o zagrożeniu, które dla Mierzei spowoduje zmieniony przez falochrony układ prądów opiera się na doświadczeniach Półwyspu Helskiego. Tymczasem symulacje dowiodły, że trudno doszukać się analogii. Przede wszystkim tzw. ruch wzdłużbrzeżnego rumowiska w rejonie Skowronek wynosi 41 tys. m3 na rok, podczas gdy w rejonie Władysławowa przekracza 300 tys. m3 na rok.

...i znikną ryby

Poseł Stanisław Gorczycy niedawno apelował do rządu o wznowienie akcji zarybiania wód Zalewu. Prawda bowiem jest taka, że i bez kanału rybołówstwo na tym akwenie umiera. W 1948 roku rybacy złowili tu 1.150 ton ryb, zaś w 1993... 290 ton. A to nie cała prawda, gdyż ze spadkiem ilości idzie pogorszenie jakości ryb. Szlachetne gatunki zastępowane są przez te, których jakoś nie chcemy widzieć na swoich stołach.

Nabieranie tempa

Za sprawą Starostwa Powiatowego w Elblągu od ubiegłego roku sprawa budowy kanału przez Mierzeję nabrała nowego tempa. Starostwo powołało zespół, który ma zamiar wypromować tą ideę.

29 czerwca w Elblągu z inicjatywy Fundacji Ecobaltic i wójta Gminy Sztutowo doszło do spotkania, którego celem było ustalenie działań związanych z budową tegoż kanału. Prócz gospodarzy spotkania (wójt Sztutowa Iwona Tyburska oraz przedstawiciele Fundacji Ecobaltic - Jacek i Teresa Bocheńscy) na spotkanie przybyli m.in. prof. Tadeusz Jednorał i prof. Krzysztof Luks, starosta elbląski Sławomir Jezierski i szef programu promującego ideę budowy kanału Marek Serdyński, autor planu przestrzennego zagospodarowania Gminy Sztutowo Anna Talaga, szef Elbląskiego Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Pozarządowych Arkadiusz Jachimowicz, dyrektor Komunalnego Związku Gmin Nadzalewowych Michał Oliwiecki, przedstawiciel Urzędu Miasta i Gminy w Nowym Dworze Gdańkim Wiesław Podsiadło oraz niżej podpisany (przew. Komisji Promocji Miasta w Elblągu).

Przebieg spotkania miał dwie odsłony. W pierwszej mówiono o plusach przedsięwzięcia i słabości argumentów przeciwników przedsięwzięcia. W drugiej postanowiono przyjrzeć się konkretnym działaniom, które mogą przygotować grunt - w dosłownym tego słowa znaczeniu - pod inwestycję.Okazało się, że Gmina Sztutowo wprawdzie ujęła w planie przestrzennego zagospodarowania lokalizację przyszłego kanału, ale Starostwo Powiatowe w Nowym Dworze Gdańskim oprotestowało ten punkt planu. Wiesław Podsiadło zarzekał się, że przyczyną nie jest wrogie stanowisko starosty wobec projektu, ale brak informacji o koncepcji prof. T. Jednorała.

Organizatorzy obiecali, że dostarczą potrzebne materiały, by starostwo mogło odpowiedzialnie zająć stanowisko.
Będzie to o tyle prostsze, że prof. T. Jednorał udostępnił swoje materiały, w celu opracowania materiału promocyjnego, napisanego w sposób strawny dla osoby nie posługującym się językiem specyficznym dla naukowych badań.

Nieco w tle

Problemem, który nieco muśnięto podczas spotkania była kolizja z programem Natura 2000, do której musi dojść w przypadku chęci zrealizowania inwestycji. O programie tym pisałem kilka miesięcy temu. Program działa we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Z chwilą jego wdrożenia na jakimś obszarze nie wolno realizować inwestycji, które mogą pogorszyć walory ekologiczne danego obszaru. Zalew Wiślany znalazł się na liście obszarów chronionych tym programem.

Zasugerowałem, by spróbować włączyć projekt budowy kanału w unijny wielki program rozwijania transportu śródlądowego. W ramach programu ujęto szlak Berlin-Kaliningrad-Kłajpeda, niestety udział Polski w tym programie był dość nieudany. Był czas, gdy jednym z obszarów pilotażowych miała być gmina Stegna, ale wewnętrzne utarczki zniweczyły tą szansę. 

Projekt budowy kanału powinno się także rozpatrywać w szerszym kontekście niż tylko gminy wokół Zalewu Wiślanego. Beneficjentem tej inwestycji może być subregion, który składać się będzie z terenów wokół Kanału Elbląskiego, Żuław Wiślanych i - oczywiście - gmin nadzalewowych, czyli terenów... byłego województwa elbląskiego.

I tą smutną refleksją nad podzieleniem spójnego obszaru na dwa województwa zakończę. Bo to już zupełnie inna bajka...

Jerzy Wcisła

Eksperci dają zgodę na przekop Mierzei

Kanał przez Mierzeję Wiślaną nie będzie miał negatywnego wpływu na środowisko i będzie opłacalny dla całego regionu - wynika ze studium wykonalności kanału. Oficjalnie zostanie to ogłoszone za kilka tygodni.

Studium wykonalności to dokument, który miał odpowiedzieć na wątpliwości związane z przekopem Mierzei Wiślanej - głównie, czy inwestycja nie będzie zagrożeniem dla środowiska i czy będzie opłacalna ekonomicznie. Studium przygotowywano od sierpnia ub. roku. Milion złotych na jego sporządzenie przekazał Urzędowi Morskiemu w Gdyni ustępujący rząd PiS.

Jednym z głównych elementów studium jest analiza wpływu inwestycji na środowisko. Jak się dowiedzieliśmy, jest ona jednoznaczna: kanał i jego budowa nie będą negatywnie wpływać na przyrodę.

- Przebadaliśmy dwadzieścia różnych rodzajów oddziaływań na środowisko i wszędzie wyszło nam, że będą one marginalne - mówi Zbigniew Bąkowski, autor analizy, były dyrektor WIOŚ w Gdańsku.

Zdaniem autorów kanał nie spowoduje zagrożenia dla ptaków, gdyż w planowanej lokalizacji przekopu we wsi Skowronki nie znaleziono ich siedlisk.

Zdaniem autorów niewielki wpływ na przyrodę Mierzei będzie miała też wycinka lasu na trasie kanału. - Trzeba będzie wyciąć około szesnastu hektarów lasu, a to zaledwie niewielki procent na pasie Mierzei - mówi Bąkowski. - Poza tym rosnące tam drzewa nie są szczególnie cenne przyrodniczo.

Według studium kanał nie spowoduje też nadmiernego zasolenia Zalewu Wiślanego, o co obawiali się ekolodzy. Już wcześniejsze badania przeprowadzone przez Instytut Morski w Gdańsku wykazały, że nawet przy całkowitym, całorocznym otwarciu śluzy kanału, wzrost zasolenia wody w zachodniej części Zalewu wyniesie zaledwie ok. 1 procent. - To wzrost bez znaczenia, a przecież kanał nie będzie bez przerwy otwarty, będzie miał śluzy - dodaje Bąkowski.

Studium rozwiewa także obawy ekologów, jeśli chodzi o zniszczenie plaż. - Owszem, kanał zmieni linię brzegową, ale także w bardzo małym zakresie, szacujemy, że małe zmiany mogą wystąpić na odcinku jednego kilometra w bezpośredniej bliskości kanału - stwierdza Bąkowski.

- Mimo że analiza ekologiczna jest pozytywna, na jej podstawie rząd jeszcze nie może podjąć ostatecznej decyzji o przekopie - zaznacza Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, dyrektor ds. technicznych Urzędu Morskiego w Gdyni, nadzorująca prace nad studium. - Dlatego niebawem zlecimy sporządzenie bardziej szczegółowego raportu środowiskowego.

Dotychczasowy brak zgody na budowę kanału przez Mierzeję, wynikał także z obaw o ekonomiczną opłacalność tej inwestycji. - Nasze studium wykazuje ekonomiczny sens budowy kanału - podkreśla Anna Stelmaszyk-Świerczyńska. - Eksperci zbadali, że kanał przyczyni się do gospodarczego rozwoju regionu, a poniesione nakłady zwrócą się w ciągu dwudziestu lat.

Ostateczna decyzja polityczna o budowie kanału zapadnie pewnie za rok. Wtedy prace mogłyby rozpocząć się w 2010, a skończyć w 2013 r. Kanał w Skowronkach, ma mieć ok. 1200 m długości, 40 m szerokości i 5 m głębokości. Szacunkowy koszt to 350 mln zł. Kanał ma uniezależnić żeglugę po Zalewie Wiślanym od Rosji i otworzyć na morze wybudowany kosztem 30 mln zł port w Elblągu.

Przyrodnicy nie chcą kanału

Ekolodzy protestują przeciwko budowie kanału przez Mierzeję Wiślaną. - To zrujnuje przyrodę. Będziemy naciskać na Unię Europejską, aby nie dała na tę budowę żadnych pieniędzy - mówią.

Dwa dni temu "Gazeta" ujawniła, że projekt budowy kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną został wpisany do programu "infrastruktura i środowisko". Rząd chce, aby inwestycję sfinansowała UE. Według wstępnych szacunków przekop ma kosztować 60 mln euro. Choć pomysł przekopania Mierzei Wiślanej nie jest nowy, decyzję podjęto teraz ze względu na trwającą od maja blokadę żeglugi przez Cieśninę Pilawską (jedyną drogę z Zalewu Wiślanego na Bałtyk), wprowadzoną przez stronę rosyjską. Planom rządu sprzeciwiają się jednak pomorscy ekolodzy. Wojewódzka Rada Ochrony Przyrody w Gdańsku podjęła uchwałę ostro krytykującą te plany. Zdaniem ekologów przekop spowoduje nieodwracalne zmiany w ekosystemie Mierzei, Zalewu Wiślanego i Zatoki Gdańskiej.

- Unicestwi się dużą część przyrody mierzei - podkreśla profesor Maciej Gromadzki. - Nie da się tam np. zrobić przejścia dla zwierząt. Zmieni się skład wody w zalewie i zniszczy tarliska śledzia. Degradacji ulegnie przybrzeżna zalewowa roślinność, szuwary, które trzeba będzie zasypać. Nawet minimalny wzrost zasolenia zalewu może spowodować rozwój glonów morskich w tym akwenie, a to zmora dla rybaków.

Projekt przekopu zakłada wybudowanie falochronów od strony morza, co ma uchronić kanał przed sztormami i zapiaszczeniem. Przyrodnicy wytykają jednak, że falochrony zatrzymają stały dopływ piasku niesionego przez wodę, co spowoduje kurczenie plaż. - Podobna rzecz wydarzyła się w porcie we Władysławowie, to samo stanie się na Mierzei - uważa Gromadzki.

Zwolennicy przekopu podważają argumenty ekologów. - Kanał nie spowoduje wzrostu zasolenia Zalewu - przekonuje profesor Tadeusz Jednorał, prezes Pomorskiej Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych, który 10 lat temu opracował koncepcję budowy. - Przecież Cieśnina Pilawską, która jest wielokrotnie szersza i głębsza, nie wpływa negatywnie na ekosystem. A jeśli chodzi o piach, to robiliśmy symulacje komputerowe. Władysławowa tu nie będzie, bo panują tu inne prądy.

Ekolodzy zapowiadają, że będą zabiegać, aby Unia Europejska nie dała pieniędzy na przekop. Mierzeja Wiślana jest bowiem częścią europejskiej sieci Natura 2000 - terenów podlegających szczególnej ochronie. Znajdują się tu trzy rezerwaty ustanowione w celu ochrony miejsc lęgowych ptaków, m.in. kormorana czarnego, czapli siwej, bociana czarnego, żurawia, mewy i rybitwy.

- Jestem przekonany, że Unia nie da na to pieniędzy - mówi Gromadzki. - To byłoby złamanie prawa. Tak duża ingerencja na obszarze należącym do Natury 2000 musiałaby mieć niesamowicie mocne uzasadnienie. Na przyrodę wpłynie to na pewno źle, korzyści ekonomicznych nie widzę.

Dla Gazety

Henryk Słonina

prezydent Elbląga

Jestem zadowolony z decyzji rządu o wpisaniu przekopu na listę strategicznych projektów. Musimy zbudować kanał i jednocześnie podpisać nową umowę w sprawie żeglugi po zalewie z Rosją. Wtedy przekop wszystkim się opłaci, także Rosjanom. Port w Elblągu stanie się portem morskim z prawdziwego zdarzenia. To da impuls całemu regionowi.

Zaraz po decyzji rządu skontaktowało się z nami kilku armatorów zainteresowanych naszym portem. Jestem optymistą, wierzę, że wraz z kanałem pojawią się żeglarze, powstaną mariny, przystanie i zalew ożyje. Nasze ekspertyzy wskazują, że zagrożenia ekologiczne są niewielkie.

Andrzej Stępień

burmistrz Krynicy Morskiej

To bez sensu, żeby budować tak wielki kanał, tylko po to, żeby port w Elblągu mógł się rozwijać. Ten port nigdy nie będzie znaczący. Zalew jest płytki, rzeka Elbląg również, stoją nad nią niskie mosty, duże jednostki nigdy tam nie wpłyną. Nie chce mi się też wierzyć, że wraz z otwarciem kanału na zalewie pojawią się tysiące jachtów, bo to nie jest jakiś super szlak wodny. Mieszkańcy Krynicy obawiają się także utrudnień komunikacyjnych.

Willa Joker - Krynica Morska

Adres: ul. Nowa 19, 82-120 Krynica Morska
Telefony: +48 55 247 65 50,
+48 601 662 725, +48 723 077 777 ZADZWOŃ
E-mail: joker@mierzeja.com